ten post bedzie pewnie mega dlugi, ale mam nadzieje ze dzieki niemu chociaz w jednej osobie dokona sie zmiana.
nie bylo mnie tu kilka miesiecy a wiele przeszlam terapie, warsztaty i inne takie. bulimia wydawalaoby sie miala juz odejsc w niepamiec ale wrocila. tak, rzygam codziennie. zaczelam sie glodzic. zaczelam czytac wasze blogi. swoje stare wpisy. lzy w oczach. po prostu nie moge uwierzyc ze ta choroba tak wziac atakuje. to pranie mozgu dziewczyny!!! nauczylam sie jak wazne jest zyc w zgodzie ze soba i tylko soba i nie daje sobie juz upasc na dno. wlasnie sie ogarnelam! czytajac Wasze wpisy nie chce dalej grzebac sie w tym bagne i nie chce zebyscie wy tez sie w nim grzebaly. jesli ktoras z Was jest chetna porozmawiac to piszcie do mnie. odpowiem na wszystkie pytania wespre Was i wszystko bedzie dobrze. tez przezywam to pieklo ale juz wiem jak je pokonac. jednak potrzeba do tego duzo sily. ja bede Waszym wsparciem a wy badzcie moim!
K.
Dziękuję za komentarz kochana... Tak zranilo mnie. Może nie celowo, ale jestem bardzo wrażliwa. Chłopak w którym się kochałam 5 lat, mój najlepszy przyjaciel. I od tamtej pory jestem bardzo nieufna jeśli o związki chodzi.
OdpowiedzUsuńMyślałam że jak schudne będę bardziej szczęśliwa z samą sobą. I byłam. Przestałam się odchudzac gdy wazylam 45 kg i pojechaliśmy w góry...Nie zdałam sobie sprawy jaki wysiłek czeka mnie na stoku i schudłam do 43 kilo. No i potem już jak pisałam...lekarz hormony 2 tys kalorii.
Szybko się to wszystko stało. Odchudzanie z aną zaczęłam we wrześniu, skończyłam w listopadzie i stabilizowalam. Mocno schudłam w ferie po feriach do lekarza i już w wakacje wygladalam lepiej. A od września tego roku pzesadzalam w tzw cheat days i chodziłam na siłownię. Moja sylwetka się zmieniła, waze przez mięśnie praktycznie tyle co przed dietą a mam dwa rozmiary mniejsze ubrania.
I na dodatek poznałam chłopaka...jest 8 lat straszy i chyba mu się spodobałam bo mimo tego że non stop przesuwam terminy naszego spotkania on ciągle pisze.
I chciał mnie zaprosić na termy...I to było to co mnie tak mocno utwierdziło w przekonaniu, że najpierw muszę samą siebie pokochać. Chociaż lubić patrzeć w lustro... Bo tak się nie da żyć. I dopóki będę w stanie to zmieniać, będę to robić.
Fajnie że jesteś kochana :* wiem że droga którą wybieramy to piekło...Ale mi się raz już udało nawet z tego wyjść gdyby nie te narty. Teraz wiem co i jak więc muszę dac radę. Tak jak mówiłam walczymy o szczescie a czasem cel uświęca środki...