wtorek, 15 października 2013

jak ciężko się powstrzymać!!!

eh. jestem właśnie po obiedzie. sama w domu. po prostu marzę o tym, żeby się napchać teraz niezdrowym żarciem i wymiotować. normalnie czuję jak tyję w tym momencie ale nie mogę tego zrobić. tzn mogę. ale nie chcę. tzn chcę ale nie mogę. ehh!!!!!! źle mi straasznie!! pisze tu szybko bilans do tej godziny, wieczorem uzupełnię. i wychodzę z domu żeby nie wymiotować!



7.00 śniadanie
Mleko 2 % 115 kcal
Płatki owsiane 50 g 180 kcal

9.30 2 śniadanie
kawa z mlekiem 50 kcal?
małe jabłko 50 kcal

11.30 3 śniadanie
 jabłko 100 kcal
wafel ryżowy 18 kcal

13.30 obiad
Tuńczyk 140 kcal
Kasza jęczmienna 140 kcal
Kukurydza 20 g 20 kcal
Pomidor 30 kcal

razem: 843 !!

jeeeeezu. umrę. po prostu nie mogę!!!!!! cała się trzęsę!!! pomocy ;(((

jea!!!!!!!!!!!! jestem wlasnie po treningu. nawet nie wiecie jaka jestem z siebie dumna i zadowolona ze nie wymiotowalam dzisiaj!!!
dalszy bilans:



16.30
jogurt 80 kcal
19.30
Banan 80 kcal
17.00 tening
Bieżnia 60 min – 530 kcal
Schody 20 kcal
200 brzuszków
10 min rozciągania
Marsz 40 min
2*15 minut sauna
21.00 twarożek
Ser biały 100 g 100 kcal
pomidor 30 kcal
Serek wiejski 120 kcal
 
razem 1253 <3 :D :D :D

poniedziałek, 14 października 2013

nowa dieta, nowy start?

eh... byłam u psychologa. no i powiedziałam wszystko co mam w głowie. przyznałam się, że jadłam malutko i wymiotowałam i schudłam do 56. ona na to, że jak chcę się pozbyć bulimii to muszę przestać wymiotować i ustabilizować wagę. a ja że nie ma mowy, że ja muszę chudnąć. że przestanę rzygać, ale będę jeść 1000 kcal. a ona, że jak mam wymiotować albo się głodzić to nie będzie w tym uczestniczyć. i tak po godzinnej dyskusji stanęło na tym, że będę jej przynosić jadłospis na 1400 kcal i przestanę wymiotować. że wtedy można zająć się myśleniem i pozbyć się tego świństwa, które mnie niszczy. no trudno. tak zrobię. nie chcę już wymiotować. chcę być zdrowa, szczupła i cieszyć się życiem! :(

bilans:
jogurt grecki light 160 kcal
pół banana 50 kcal

<objadanie i rzyganie.... :(>

jabłko 100 kcal
2* wafel ryżowy 36 kcal

tuńczyk 140 kcal
kasza jęczmienna 40 g - 130 kcal
pomidro 30 kcal
kukurydza 30 kcal

później będzie:
 ser biały chudy 100 g - 100 kcal
pomidor 30 kcal

razem: 806 kcal

a jeszcze wymiary!!

talia 67 cm
pas 79 cm
biust 87 cm
biodra 94 cm
udo 56 cm
ramię 26 cm
łydka 34 cm

no i jeszcze spędziłam rano 1,2 h na siłowni ;)

niedziela, 13 października 2013

SPD coraz blizej :D

waga: 55.8 kg

bilans:
banan 100 kcal
jabłko 100 kcal
sałatka: ogórek, pomidorek koktajlowy, cebula czerwona: ok 30 kcal, nawet pewnie nie
kotlt mielony (;/ musialam bo tato mnie pilnowal, ale i tak 1/3 oddalam psom) ok. 200 kcal
kasza jęczmienna ok. 60 kcal

razem ok 500 kcal. przede mną max. dwa jabłka jeszcze.
codziennie robię przysiady i brzuszki, rozciągam się, i przynajmniej 3 razy w tyg siłownia/fitness/tańce.

idę do książek. ;D odliczamy do 55 <3

piątek, 11 października 2013

waga w dół :)

rano waga pokazała 56.1 kg! :D jakie to piękne uczucie jak widać efekty. chciałam lecieć na jabłkach i ewentualnie wymiotach do 55kg, ale dzisiaj jadę do domu na weekend. więc stwierdziłam że zjem na śniadanie coś z lodówki, bo nie chcę znowu czegoś wyrzucać :/ także moje śniadanie:

2* wasa 60 kcal
szynka z piersi kurczaka ok. 50 kcal
plaster pomidora ??
mała papryka ok. 40 kcal

to i tak nie jest źle raczej. dzisiaj nie będę wymiotować, bo teraz siedzę i się uczę, później mam zajęcia, a po zajęciach od razu do domu i będę tam wieczorem, to powiem tacie, że po prostu jadłam przed przyjazdem i nie będę musiała ani jeść ani wymiotować. mam nadzieję, że nie zrobił nic pysznego do jedzenia przed czym nie będę potrafiła się powstrzymać! ale z drugiej strony, nie chcę w domu wymiotować przy nim, bo to zawsze robię w takim stresie, że może usłyszeć i zajmuje mi to więcej czasu żeby nie wydawać przy tym żadnych dźwięków, no i nie mogę sobie żołądka przepłukać wodą żeby wymiotować jeszcze raz. wiem, to chyba strasznie brzmi to wszystko. po prostu muszę mieć poczucie, że jak już zjem coś "złego" to WSZYSTKO musi wylądować w kiblu. ale nie! zjadłam te 150 kcal na śniadanie i jestem PEŁNA. pewnie żołądek mi się skurczył czy coś. będę silna. mam nadzieję, że za jakiś tydzień, dwa waga pokaże 55 kg, przechodzę wtedy na SPD. dam radę, dam radę, dam radę!!
mam mega zakwasy na brzuchu, ale weiczorem zrobię chociaż 100 brzuszków. do tego zaczynam jeszcze jedno wyzwanie:

ktoś chętny?
dobra. wracam do książek.











tak właśnie. powtarzam sobie za każdym razem: "chcesz jeść czy musisz jeść?" i jem wtedy kiedy muszę.
pozdrawiam! :*


czwartek, 10 października 2013

nie lubicie bulimiczek?

nikt tu juz nie wchodzi bo pisze ze rzygam? ehh no wezcie, dajcie wsparcie... dzisiaj zjadlam jablko, pozniej rzygalam po pierogach i jakichs smieciach. jest 16. zjem jeszcze pewnie ze dwa jablka. odwolalam spotkanie z kolezanka bo chciala isc na miasto, a to oznacza alkohol i puste kalorie. ja schudne, wiem o tym. bylam tez na silowni 1,5 h. nie mialam sily KOMPLETNIE. to niejedzenie i wymiotowanie mnie wykancza, jestem taka slaba... ale nie poddaje sie. dzis na wadze bylo 56.6!!! nie wiem jak wytrzymam weekend w domu bo ojciec juz dzwoni i wypytuje co ma mi kupic i zaczyna cos podejrzewac chyba bo od jakiegos miesiaca w ogole zakupow nie robilam. heh. ale co tam. bede wymiotowac. wyiotuje duzo. i wszystko. wiem ze kalorie sie wchlaniaja, ale i tak dobrze mi z tym. w poniedzialek mam wizyte u psychologa, ale co mam jej powiedziec? w ogole isc jeszcze? ehh. nie wiem. chce byc chuda. w ogole chce zniknac. smutno mi.
zeby nie myslec o jedzeniu duzo sie ucze. to mi akurat wychodzi na dobre. w koncu nie bede miala zaleglosci i nie bede spedzac 24h przed sesja w ksiazkach, bo bede na biezaco. bede to kontynuowac. jesli uda mi sie zgubic do poniedzialku te 0.6 kg to przechodze na same jablka. mam nadzieje ze dam rade. nic sie dla mnie nie liczy. D. ma przyjechac do mnie za tydzien ale chyba tez odwolam. przy niej zawsze jem normalnie. a nie, teraz troche ogranicze znajomych imprezy i wyjscia. i tak czuje sie okropnie podle. i brzydka. i bezwartosciowa. schudne. w swoim swiecie, tu mi dobrze.

środa, 9 października 2013

bilans.

7.00 jabłko 50 kcal
10.30 jabłko 50 kcal
13.00 jabłko 50 kcal
14.00 sok wielowarzywny 50 kcal
15.30 300 g chleba z serkiem kanapkowym, ciastka = wymioty 3 razy
18.00 jabłko 50 kcal
21.00 jabłko 100 kcal

pepsi max 4kcal

nie umiem przestać :(

nienawidzę siebie i swojego pojebanego życia, bo z zewnątrz wygląda jakbym miała wszystko, a nie mam nic co mnie cieszy, wszystko jest sztuczne i nieprawdziwe, to nie jestem ja, nie chce tego, nie chce tu być, nie chcę być sobą, nie chce być na swoim miejscu i nie umiem tego zmienić. nie umiem nie umiem nie umiem, próbowałam setki razy.

wtorek, 8 października 2013

głodna.

bilans:
3 jabłka 300 kcal
warzywa 450 g 120 kcal

2x wymioty

zawalam, wiem. ale będę chuda. do końca tygodnia zrzucę chociaż kg. waga nadal 57.5 kg. PORAŻKA :(

piątek, 4 października 2013

800 kcal :)

Bilans z wczoraj:

jogurt grecki light 160 kcal
kasza gryczana 170 kcal
sznycel z indyka 130 kcal
RAZEM:  460

banan 100 kcal
jabłko 70 kcal
sok marchew-jabłko-malina 100 kcal
szpinak 50 kcal
pomidor 10 kcal
czosnek 10 kcal
RAZEM:  340

460 + 340 = 800

środa, 2 października 2013

dalej walczę.

otóż byłam dzisiaj na kontrolnej wizycie u psychiatry, i mi powiedziała że chyba więcej wymiotuję niż objadam i wymiotuję bo schudłam. :D ona chyba nie wie, że nie powinna takich rzeczy mi mówić. i zwiększyła mi dawkę leku więc może to coś pomoże... no, ale dzisiaj np nie rzygałam. to raczej i tak przez to, że jestem chora i nawet nie miałabym siły, bo nie mam siły myśleć. chciałam tylko powiedzieć, że będę robić HSGD ale żeby nie mieć napadów, albo je zminimalizować na maxa to nie będę liczyć tych owoców i warzyw, tzn. w granicach rozsądku, tak żeby było 1500 kcal. mam czas. lepiej małymi krokami niż się poddawać na początku. hmm.. nie jestem taka silna jak wy, ale to jest choroba. mam bulimię. i przyznaję się, że nad tym nie panuję.

Bilans:
5*szynka 90 kcal
2*jajko 140 kcal
oliwa 30 kcal
5*wasa 150 kcal
jogurt*2 320 kcal
7*wafle ryżowe 210 kcal
RAZEM:           940 kcal

szpinak 30 kcal
warzywa na patelnie 180 kcal
3* małe jabłko 250 kcal
banan 100 kcal
RAZEM: 560 kcal

940+560= 1500 kcal

małymi krokami, małymi krokami, małymi krokami... chcę dać radę, a jest mi bardzo ciężko :(