piątek, 11 października 2013

waga w dół :)

rano waga pokazała 56.1 kg! :D jakie to piękne uczucie jak widać efekty. chciałam lecieć na jabłkach i ewentualnie wymiotach do 55kg, ale dzisiaj jadę do domu na weekend. więc stwierdziłam że zjem na śniadanie coś z lodówki, bo nie chcę znowu czegoś wyrzucać :/ także moje śniadanie:

2* wasa 60 kcal
szynka z piersi kurczaka ok. 50 kcal
plaster pomidora ??
mała papryka ok. 40 kcal

to i tak nie jest źle raczej. dzisiaj nie będę wymiotować, bo teraz siedzę i się uczę, później mam zajęcia, a po zajęciach od razu do domu i będę tam wieczorem, to powiem tacie, że po prostu jadłam przed przyjazdem i nie będę musiała ani jeść ani wymiotować. mam nadzieję, że nie zrobił nic pysznego do jedzenia przed czym nie będę potrafiła się powstrzymać! ale z drugiej strony, nie chcę w domu wymiotować przy nim, bo to zawsze robię w takim stresie, że może usłyszeć i zajmuje mi to więcej czasu żeby nie wydawać przy tym żadnych dźwięków, no i nie mogę sobie żołądka przepłukać wodą żeby wymiotować jeszcze raz. wiem, to chyba strasznie brzmi to wszystko. po prostu muszę mieć poczucie, że jak już zjem coś "złego" to WSZYSTKO musi wylądować w kiblu. ale nie! zjadłam te 150 kcal na śniadanie i jestem PEŁNA. pewnie żołądek mi się skurczył czy coś. będę silna. mam nadzieję, że za jakiś tydzień, dwa waga pokaże 55 kg, przechodzę wtedy na SPD. dam radę, dam radę, dam radę!!
mam mega zakwasy na brzuchu, ale weiczorem zrobię chociaż 100 brzuszków. do tego zaczynam jeszcze jedno wyzwanie:

ktoś chętny?
dobra. wracam do książek.











tak właśnie. powtarzam sobie za każdym razem: "chcesz jeść czy musisz jeść?" i jem wtedy kiedy muszę.
pozdrawiam! :*


1 komentarz:

  1. kochana! b.ładny bilans na śniadanie! zjadłaś jeszcze mniej kcal :)) szynka z piersi kurczaka ma 18 kcal, plaster pomidora 3 kcal, jedna kromka wasy nigdy nie ma więcej niż 20 (chyba że to jakaś inna) :)) super sobie radzisz, trzymaj się ;*

    OdpowiedzUsuń