niedziela, 1 grudnia 2013

przeSZCZĘŚLIWA!

:)
bilans wczoraj przekroczyłam i to bardzo. tzn piłam żubrówkę z SOKIEM jabłkowym. ale to na początek. bo wypiłam wczoraj najwięcej alkoholu w swoim życiu. najpierw pojechałam do Darii mojej <3 wypiłyśmy w ciągu jakichś 2 godzin 0,5 litra tej wódki z sokiem. później ja zjadłam serek wiejski lekki + trochę makaronu + mały banan (ok 350 kcal) i wyszłyśmy. pojechałyśmy AUTOBUSEM (śmieszne bo nie jechałyśmy w naszym mieście autobusem chyba z 6 lat;P) i poszłyśmy do jednego klubu. jeszcze przed wyjściem tańczyłyśmy chwilę i prawie się spóźniłyśmy na ten autobus. w tym kubie średnia muzyka i jakoś tacy ludzie dziwni, starsi i w ogóle trochę lipa. ja zaczęłam ZIEWAĆ na parkiecie. więc wypiłyśmy energetyka (nie mieli bez cukru :(). w końcu wyszłyśmy i poszłyśmy do drugiego klubu, w którym ona pracuje tylko teraz miała wolne bo jest niepełnosprawna po wypadku. w sensie palca ma złamanego. i tam już było w porządku, zajarałyśmy też trochę w międzyczasie kilka razy, tańczyłyśmy i tańczyłyśmy. i piłyśmy. z energetykami wódkę. nie mam pojęcia ile w sumie ale DUŻO. w końcu czekałyśmy do końca aż zamkną a ja marzyłam żeby już być w łóżku bo nóg nie czułam i taka pijana jeszcze, bez sił. ale jak już wyszłyśmy to jakiegoś powera dostałam, dobry humorek, takie pierdoły gadałyśmy w tej taxówce ("koniecznie jak wrócimy do domu musimy zapisać to w naszym pamiętniczku. tym różowym" <3) pojechaliśmy na stację po PIWO. wróciłyśmy do domu. puściłyśmy muzykę na fula. tańczyłyśmy. jadłyśmy. była jakoś 5 rano. zjadłam galaretke z kurczaka i troszkę jogurtu owocowego z makaronem. no i w międzyczasie jak piłyśmy jeszcze przed wyjściem to jadłyśmy orzechy nerkowce, ze dwa wafle ryżowe i jabłko koło 20. no wracając. znalazłyśmy WINO, wypiłyśmy do końca. tańczyłyśmy. znalazłyśmy ADVOCAT, wypiłyśmy po dwa kieliszki. tańczyłyśmy na górze (inna muza :D), przebrałyśmy się w piżamki (pyjamas party) wróciłyśmy. poszłyśmy na fajke z 3 razy w międzyczasie do garażu, tańczyłyśmy (jeszcze inna muza - z radia :D). wróciłyśmy na poziom 0 naszej "dyskoteki", wypiłyśmy jeszcze ze 2,3 kieliszki BAILEYS'a <3 i weszłyśmy do SAUNY hahaha. tam też musiała być impreza. tańczyłyśmy, śpiewałyśmy. w końcu opadłyśmy z sił i poszłyśmy spać. o godzinie 7.30 RANO. opisałam tylko jak spędzałam czas z nią, bo generalnie przez noc byłyśmy też z innymi ludźmi i różne rzeczy robiłyśmy, ale MY się tak świetnie SAME bawiłyśmy. było super. obudziłyśmy się koło 11. generalnie zjadłam dzisiaj:
13.00
zupa ogórkowa z ziemniakiem 200-300 kcal
16.00
ananas i mandarynka ok. 200 kcal
zaraz zjem sobie jabłko bo głodna jestem 100 kcal
i wieczorem jakąś owsiankę może na 300 kcal.
razem: 900 kcal

nieważne, że przekroczyłam bilans i dużo piłam. w ogóle nic nie jest ważne. ważny jest DZIEŃ DZISIEJSZY. po prostu ja się nie poddam. wiem, że nie przytyję od jednej imprezy. będę ćwiczyć regularnie 3 razy w tygodniu i zdrowo się odżywiać. ale muszę jeszcze wychodzić do ludzi. teraz wiem, że jestem w stanie powstrzymać się od jedzenia śmieci kiedy ktoś przy mnie je je. i cieszę się z tego. wyzdrowieje. skupiam się na tym, żeby nie wymiotować. skupiam się na tym żebym była szczęśliwa. będę silna. chcę się cieszyć KAŻDYM dniem. odzyskać siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz