nikt tu juz nie wchodzi bo pisze ze rzygam? ehh no wezcie, dajcie wsparcie... dzisiaj zjadlam jablko, pozniej rzygalam po pierogach i jakichs smieciach. jest 16. zjem jeszcze pewnie ze dwa jablka. odwolalam spotkanie z kolezanka bo chciala isc na miasto, a to oznacza alkohol i puste kalorie. ja schudne, wiem o tym. bylam tez na silowni 1,5 h. nie mialam sily KOMPLETNIE. to niejedzenie i wymiotowanie mnie wykancza, jestem taka slaba... ale nie poddaje sie. dzis na wadze bylo 56.6!!! nie wiem jak wytrzymam weekend w domu bo ojciec juz dzwoni i wypytuje co ma mi kupic i zaczyna cos podejrzewac chyba bo od jakiegos miesiaca w ogole zakupow nie robilam. heh. ale co tam. bede wymiotowac. wyiotuje duzo. i wszystko. wiem ze kalorie sie wchlaniaja, ale i tak dobrze mi z tym. w poniedzialek mam wizyte u psychologa, ale co mam jej powiedziec? w ogole isc jeszcze? ehh. nie wiem. chce byc chuda. w ogole chce zniknac. smutno mi.
zeby nie myslec o jedzeniu duzo sie ucze. to mi akurat wychodzi na dobre. w koncu nie bede miala zaleglosci i nie bede spedzac 24h przed sesja w ksiazkach, bo bede na biezaco. bede to kontynuowac. jesli uda mi sie zgubic do poniedzialku te 0.6 kg to przechodze na same jablka. mam nadzieje ze dam rade. nic sie dla mnie nie liczy. D. ma przyjechac do mnie za tydzien ale chyba tez odwolam. przy niej zawsze jem normalnie. a nie, teraz troche ogranicze znajomych imprezy i wyjscia. i tak czuje sie okropnie podle. i brzydka. i bezwartosciowa. schudne. w swoim swiecie, tu mi dobrze.
ja tu wchodzę :c nie mów tak, to nie jest tak że nie lubimy bulimiczek :c moje posty też mało kto komentuje. dasz radę z tym odchudzaniem, każdy ma ciężkie dni :c będziesz chuda, uda Ci się! tylko nie wymiotuj aż tyle bo się wykończysz :c trzymaj się ;*
OdpowiedzUsuń